UWAGA! Od 1 kwietnia tylko sprzedaż internetowa. Więcej informacji...
zaloguj   |   załóż konto
sobota, 1 września 2007

Bunt biskupa przeciw czekoladzie

czyli długa droga do batonika



owoce kakaowca
Czy czekolada jest napojem dozwolonym podczas postu? Zdecydować o tym miał papież Pius V, który po skosztowaniu stwierdził, że w żadnym wypadku coś tak okropnego postu łamać nie może! Tak czekolada stała się ulubionym postnym napojem mnichów. I jak to się ma do stwierdzenia, że czekolada to jeden z bardziej popularnych afrodyzjaków?

Czy czekolada pita przez szesnastowiecznego papieża smakowała podobnie do tej, którą raczymy się dziś? Odkryta dla Starego Świata przez Krzysztofa Kolumba (przywiózł ziarna kakaowca do Europy w 1502), traktowana była początkowo jako egzotyczna ciekawostka. Dopiero niesławny Hernan Cortes przybyły do Meksyku 17 lat później zwrócił uwagę na kakaowiec - a raczej wartość jego ziaren: za 10 kupowano usługi prostytutki.
Napój sporządzany przez Majów i Azteków mógł nie przypaść do smaku konkwistadorom: był cierpki, bardzo tłusty, przygotowywany i podawany na zimno, z dodatkiem ziół i przypraw, często chili. Ziarna kakaowca prażono i tarto ręcznie na specjalnych żarnach, a następnie mieszano z zimną wodą. Czekoladę wlewano do naczynia z dużej wysokości, żeby na powierzchni powstała charakterystyczna pianka. W dodatku zagęszczano mączką kukurydzianą, żeby zneutralizować ogromną zawartość tłuszczu. Trudno się więc dziwić jezuicie Jose de Acosta, który pisał, że "na wierzchu pływają jakieś szumowiny, bardzo nieprzyjemne w smaku".

To zakonnice w Oaxaca odkryły, że czekoladę można zmieszać z cukrem, wanilią czy anyżem. Dzięki temu wkrótce czekolada w Nowym Świecie smakowała tak bosko, że pito ją w świątyniach katolickich! Kres temu postanowił położyć biskup Bernard de Salazar w mieście Chiapa i w roku 1630 zagroził ekskomuniką za picie czekolady w kościele. Damy ucztujące podczas mszy - bo do czekolady pasowały przecież wyśmienicie biszkopciki - i służba donosząca co chwilę nowe dzbany nie sprzyjały skupieniu podczas nabożeństwa. Biskupowi udało się jednak doprowadzić jedynie do tego, że kościół zaczął świecić pustkami, a wierni przenieśli się (wraz z czekoladą) na msze klasztorne. Bunt duchownego przeciw czekoladzie był tragiczny w skutkach także dla niego samego - po nagłej śmierci znaleziono przy nim kielich czekolady doprawionej trucizną.

Wróćmy jednak do Europy. Gdy tylko mieszkańcy Starego Świata zasmakowali w czekoladzie, eksport jej ziaren na ten kontynent zaczął przynosić krociowe zyski. Hernan Cortes zakładał więc plantacje kakaowców na wszystkich podbitych terytoriach. A produkcja czekolady zaczęła rozprzestrzeniać się na cały świat - mimo iż Hiszpanie próbowali zachować w tajemnicy metody uprawy i produkcji kakao, a Cortes każdą próbę zdrady karał nawet śmiercią.

Cały czas, choć pita na co dzień, czekolada uważana była za luksus dostępny dla nielicznych. Pijali ją królowie, arystokracja i kapłani (w tym Europejczycy podobni był do Majów, wśród których na czekoladę też mogli sobie pozwolić tylko uprzywilejowani). Napój ten, będący źródłem energii i wzmagający potencję, podawano także świeżo poślubionym małżonkom.

Czekolada pozostawała napojem aż do XIX w., kiedy to wynalazek Coenraada Van Houtena dokonał przełomu w produkcji kakao. Wynaleziona przez holenderskiego chemika prasa hydrauliczna pozwalała na wyciśnięcie z ziaren kakaowca aż połowy tłuszczu, zwanego masłem kakaowym, które dotąd bezskutecznie próbowano odseparować. Po sprasowaniu z miazgi kakaowej pozostawał oczyszczony kuch, który rozdrabniano i w ten sposób otrzymywano kakao. Proces opracowany przez Holendra stosuje się podczas produkcji kakao do dziś. Jeśli więc czytamy na opakowaniu kakao "obniżona zawartość tłuszczu", wcale nie musi to oznaczać, że kupujemy kakao w wersji "light".

Wyciśniętego w ten sposób masła kakaowego szkoda było marnować, zmieszano go więc z kakao i cukrem, otrzymując gładką masę, którą można było wylewać do foremek. Tak powstała czekolada do jedzenia. A stąd droga do batoników i bombonierek była już bardzo krótka. Wkrótce cena masła kakaowego znacznie wzrosła, tabliczki czekolady stały się towarem luksusowym, a kakao napojem popularnym wśród warstw biedniejszych.

Taka jest w skrócie historia czekolady, zapoczątkowana trzy tysiące lat temu przez Olmeków, którzy pierwsi zaczęli uprawiać kakaowiec. Ale i my, współcześni, mamy w tej historii swój rozdział. Bo choć z jednej strony czekolada popularna jest na całym świecie, to z drugiej cukiernicy tworzą wyrafinowane i kosztowne czekoladowe rzeźby, a rzemieślnicze wyroby czekoladowe stanowią najelegantsze (także biznesowe) upominki i wciąż osiągają bardzo wysokie ceny.



Komentarze (0)


Aby dodać swój komentarz - zaloguj się ».
Nie masz jeszcze konta? Załóż konto »

Agnieszka Klimczak

Założycielka i właścicielka tortownia.pl, Dyrektor Akademii tortownia.pl. Ukończyła szereg specjalistycznych szkoleń cukierniczych w Wielkiej Brytanii oraz program FBA w Szkole Biznesu Politechniki Warszawskiej. Jest także autorką publikacji w branżowej prasie cukierniczej oraz wydawcą i redaktorką merytoryczną książek o dekoracjach w języku polskim.


W Akademii tortownia.pl prowadzi szkolenia:


Indywidualne konsultacje: zakładam słodką firmę

Styl angielski od podstaw

Bukiet babeczek - dekoracje wyciskane z kremu

Profesjonalny nauczyciel - dekoracje i cukiernictwo




 Przeczytaj też:


Skąd się wzięło Halloween?

Keks angielski, czyli fruit cake

Poznaj czwartą siostrę. Na imię jej Ruby.

Inspirujące KOLORY w dekoracji cukierniczej wg Lindy Smith

Prawdy i mity o czekoladzie


Kategorie: słodkie opowieści



Szukaj

Kategorie
Autorzy

Agnieszka
Klimczak

Tadeusz
Branecki

Bożena
Sikoń

oraz goście »

Archiwum bloga